Gdy zaczynam "dołować" staram się przypomnieć sobie chwile, w których coś mi się udało. To podtrzymuje mnie na duchu.
Kiedy jest mi źle nie roztkliwiam się nad sobą, staram się czymś zająć, co pozwala mi odwrócić uwagę od problemu.
Gdy mnie coś trapi, staram się wcześniej iść spać i rano przemyśleć problem, stosując metodę "pomyślę o tym jutro"
Zasmucony staram się nie szukać winowajców w otoczeniu lub obwiniać siebie, ale usiłuję znaleźć sposób na przezwyciężanie trudności
Wiem, że posłuchanie muzyki, czy kupienie jakiegoś drobiazgu nie rozwiąże moich kłopotów, ale może przynieść ulgę.
Nawet jeśli mam jakieś zmartwienia staram się wziąć w garść, myśląc o tym co dziś jeszcze powinnam/ powinienem zrobić.