Za plecami Jana II Twardego stanął podobny do marchwi, czerwonowłosy ...................... ............................, ulubieniec chłopców i utrapienie nauczycieli. Natura wyposaŜyła go sowicie. Oprócz płomiennych włosów miał jeszcze niezwykle długi nos w kształcie strączka rozdzielonego pośrodku wyraźnym rowkiem. Naśladował kaŜdy ruch woźnego, a słysząc chichot kolegów zapytał piskliwie: - Jak cholewkaaa, panie Janie? Jak cholewkaaa? Jak cholewa!!!
Zapytaj swojego tatę, czy będzie mógł zajechać o piątej rano, tak jak się umówiliśmy. Syn kierowcy ciężarówki wyrósł ponad innych. AŜ dyszał chęcią porozmawiania z drużynowym o jutrzejszej podróby. - Jak miał na imię syn kierowcy cięzarówki
Podzielili się na grupy. Jedni patrolowali okolice cmentarza, drudzy strzegli dworców. Najmłodsi członkowie zastępu, ..................., przebiegali miasto we wszystkich kierunkach. Nagle stanęli pośrodku jezdni. ............... chwycił .................za rękę. Spostrzegli mężczyznę w czarnym swetrze, z dość długą brodą. Był olbrzymiego wzrostu. Zgarbiony, tkwił nieruchomo przed sklepem, na którego wystawie pyszniły się dwie trumny: brązowa i czarna, a na ich tle mała biała trumienka ozdobiona głowami aniołków. Lewa dłoń olbrzyma ze zgrzytem paznokcia drapała brodę. - Wybiera - szepnął ...................... bez głosu, tylko ruchem warg – wybiera trumnę dla Marka... - Tak, ale nie ma paznokcia... - Mógł obciąć. żebyśmy go nie poznali. - którzy chłopcy poszukują Marka?
Sowizdrzał zobaczył kiedyś poduszki wietrzące się na płocie. Pyta, co to jest. Gospodyni wytłumaczyła mu, Ŝe na tym się sypia. Bierze się bardzo duo ptasich piór, a jeszcze lepiej puchu, napełnia się woreczek materiału i wsuwa się pod głowę, Żeby wygodniej było spać. Sowizdrzał postanowił spróbować tego sposobu. Znalazł duże gęsie pióro, położył je na przydrożnym kamieniu, przycisnął je głową i spał całą noc, chociaż nie było mu zbyt wygodnie. Rano wstał z okropnym bólem w skroni. Podeptał pióro i wyrzucił precz. Od tamtej pory śmieje się z ludzkiej głupoty. " - kto opowiada legendę o sowizdrzale?
Szli przez absolutną ciemność. Posuwali się krótkimi, hamowanymi krokami. Wstrzymywał ich kaidy szelest. Osiczyna klapowała liśćmi nie głośniej i nie inaczej niż w dzień, ale teraz usłyszeli nagle tuz przed sobą szept zaczajonego potwora, potem oddech, kroki, skradanie. Coraz bliżej nich. Wyraźniej. I cisza. Jakby tamten czekał. Milczeli. Bali się głosem zdradzać, co się z nimi dzieje................. pociągnął ............. za ramię. Zmienił kierunek. - - Którz chłopcy pełnią wartę>
Byłem u was na nocnej warcie. Wiem, kto złodziej. Zamierzam was odwiedzić. Widzę kaidy wasz krok. Patrzą w tej chwili na ciebie, kiedy czytasz mój list. Czuwaj! - kto napisał ten list?
Obejrzeli się dopiero, gdy zwierzę dmuchnęło nozdrzami nie ciszej od lokomotywy. Nie był to lew ani tygrys. Ani bawół. Mimo to poczuli wyraźne drżenie ziemi pod sobą, gdy biegł ze zbocza na łąkę. - jak nazywało się zwierzę, które wystraszyło cgłopców
Otóż, kiedy ...... wracał spod Wiednia, zatrzymał się niedaleko stąd na wypoczynek. A że lud bardzo króla miłował i cieszył się ze zwycięstwa, goszczono go, czym tylko kto mógł. Przyniesiono gruszki wielkie, pięknie dojrzałe, Żółte jak wosk. Zasmakowały królowi tak nadzwyczajnie,że nazwali je odtąd gruszkami ..................... i rokrocznie posyłano mu większą ilość do Warszawy. - Jak nazywał się król?