Wrzucasz na siebie pierwszy lepszy nieśmierdzący swetr i biegniesz do pracy. W końcu tam też jest łazienka a tłustota włosów jest zdrowa i nawilża skórę.
Informujesz współpracowników, że się spóźnisz i robisz wszystko jak zwykle, 5 minut nikogo nie zbawi.
Zarzucasz szefowi złe godziny pracy i pozywasz firmę do Sądu Najwyższego, do niższego także o spowodowaną pracą nerwicę.