Pisanie: "Dziady" cz. III

1 / 37

Osamotniony Konrad w swym monologu żąda od Boga władzy nad duszami ludzi. Jest przecież poetą i wybitną jednostką i jako taki wydaje się sobie równy Bogu. Teraz chce być przywódcą narodu, chce rządzić uczuciami ludzi, pragnie zbawić cały naród. Jednak Bóg milczy, co jest dla bohatera nie do zniesienia. Podburzany przez Złe Duchy, Konrad znajduje się na skraju bluźnierstwa. Decyduje się na krok ostateczny, nazwanie Stwórcy carem, a więc największym złem. Pragnie sprowokować Boga do jakiejś reakcji. Na szczęście słowa o Bogu, carze świata wypowiada szatan, a Konrad traci przytomność ( to ratuje go od wypowiedzenia bluźnierstwa i ostatecznego zatracenia duszy). Bohater pada zemdlony na podłogę celi.